Rodzina Jazłowiecka zawiadamia

Szanowni Państwo,

zawiadamiamy, że niemal w przededniu Święta Żołnierzy Niezłomnych odszedł na wieczną wartę śp. Por. Władysław Załogowicz.

Harcerz Lwowski, żołnierz Oddziałów Leśnych 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, więzień komunistyczny, oddany tradycji i historii "miasta zawsze wiernego" i jego żołnierzy, opiekun Ich pamięci za życia, a grobów po śmierci. 

Pogrzeb odbył się w dniu 3 marca na cmentarzu przy ulicy Bardzkiej we Wrocławiu.

Żegnali Go liczni mieszkający we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku lwowianie, delegacja Rodziny Jazłowieckiej, Poczty Honorowe z sztandarami środowisk: 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, kombatantów Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych. Oprawę  wojskową uroczystości przez udział Kompanii Honorowej zapewniło Dowództwo Garnizonu Wrocławskiego, z jego sztandarem. W przemówieniach i homilii podczas liturgii Mszy św. koncelebrowanej, podkreślany był zarówno jego patriotyzm, jak też silne związki z religią oraz niezłomna postawa wobec licznych dramatycznych  okoliczności jego życia.

Gdy żegnaliśmy Go podczas Mszy św. nie sposób nie wspomnieć gdzie się  wszystko zaczęło. A zaczęło się we Lwowie, gdzie przy ulicy Łyczakowskiej (16 czy 18), mieszkał z rodziną lwowski harcerz, późniejszy dowódca utworzonego z kolegów - też harcerzy „ Plutonu Grunwald”, włączonego następnie do Armii Krajowej przed i podczas „Akcji Burza”.Jako młody chłopiec wychowany w duchu patriotycznym i przesiąknięty ideologią harcerstwa II Rzeczpospolitej, już w czasie walk o Lwów z Niemcami w 1939 roku, współdziałał wraz kolegami z obrońcami miasta. Oczywistym tego skutkiem i konsekwencja byłą dalsza działalność, już konspiracyjna, w oparciu o kolegów z drużyny i przyjaciół z Łyczakowa. Aż do „Akcji Burza”, kiedy to na Ratuszu Lwowskim zawisła flaga polska, wkrótce zdjęta i „aresztowana”, podobnie jak uczestnicy wspólnych z „wyzwolicielami”, sowieckimi wojskami, niedawnych walk. Wśród nich bliski przyjaciel Felka, Józef Halski, któremu dało się przybyć do Polski dopiero po 13 latach.

Żołnierze przetrzebionego w walkach Plutonu Grunwald, bowiem poległo kilku jego członków, wobec zagrożenia aresztowaniem przerzuceni zostają za San, w rejon Przeworska, z zamiarem dążenia na pomoc Powstaniu Warszawskiemu. Jednak po decyzji o rozwiązaniu Armii Krajowej, część żołnierzy, w tym „Felek”, decydują się na powrót do  całkowicie już spenetrowanego Lwowa a następnie, „pół-oficjalnie” na wyjazd do Polski. Ale i tu żołnierze lwowskiej konspiracji nie znajdą spokoju. Daremne są próby podjęcia nauki, następują zatrzymania, aresztowania, trudności przy zmianach pracy, ciąży na nich piętno przeszłości… Więzienie PRL dotknęło też „ Felka” - Władysława Załogowicza!

Dodatkowo ciąży na „Felku” podejrzenie o ukrywanie (co najmniej) wiedzy o przewiezionym ze Lwowa  i ukrywanym sztandarze Armii Krajowej, wykonanym skądinąd według projektu Władysława Załogowicza. Tym który zgodnie z Jego życzeniem pochylał się nad Jego trumną. A widnieją na  nim wszystkie tak istotne dla Niego i Kolegów symbole: Matki Boskiej Ostrobramskiej z Kościoła na Łyczakowie, Orła w koronie, kotwicy Szarych Szeregów, lilijki harcerskiej. Tu wypada przypomnieć o życzeniu Jego i wszystkich „Matek i Ojców Chrzestnych sztandaru”, aby gdy odprowadzi Go na miejsce wiecznego spoczynku, znalazł się w Sanktuarium Pani Jałowieckiej w Szymanowie.

Gdy nieco zmniejszyły się trwające latami szykany i prześladowania w latach 1970/1980-tych „Felek” w swoim harcersko/Ak-owskim mundurze, zawsze z Krzyżem Harcerskim, z dystynkcjami starszego ułana (odmawiał bowiem przyjęcia stopni wojskowych od władz PRL) przystępuje do „ofensywy pamięci”. Jej skutkiem będą  tysiące wystąpień na spotkaniach, głównie z młodzieżą harcerska, szkolną ale i wojskowa (za to Batalion Ułanów Jazłowieckich uhonorował Go swoim znakiem), stworzonych dokumentów (dziś w archiwach niepokalańskim w Szymanowie i Rodziny Jałowieckiej), udział w uroczystościach i niestety pogrzebach Kolegów, dbałość o ich groby i pamięć o miejscach pochowania, aktywna i inspirująca działalność w „ Klubie Żółtego Proporczyka” - pod tą  nazwą kryło się w przyszłe Koło Pułkowe Ułanów Jazłowieckich we Wrocławiu, ŚZŻAK – tu współtworzenie środowiska „ Obszaru Lwowskiego”, wreszcie - powołanie Krzyża Obrony Lwowa (wł. II Obrony !), liczne relacje, wywiady,  publikacje i dokumenty, wreszcie utwory poetyckie. A wszystko to przepojone treścią i duchem głębokiej wiary i tego wszystkiego co najważniejsze i najpiękniejsze w naszej tradycji patriotycznej, Polskością.

Jakim powstawało to dzieło wysiłkiem, kosztem dla zdrowia ale i życia rodzinnego, wiedzą po części tylko Koledzy, ale głównie Małżonka i pozostali Członkowie Rodziny, którym składam w imieniu naszej Rodziny Jazłowieckiej najserdeczniejsze wyrazy współczucia i bliskości!

Za to co Uczynił w swoim nie łatwym, często dramatycznie trudnym życiu dla pokoleń, dawniej młodych, dziś już starszych albo jak ja starych Polaków, niech Cię Pan, Drogi nam Poruczniku „Felku” za przyczyną Pani Jazłowieckiej i Tej co w Jasnej Świeci Bramie, niegdyś obecnej nad koszarami 14 Pułku na wzgórzu Łyczakowskim, dziś tu we Wrocławiu, obdarzy Wiecznym Pokojem!

Zarząd i Prezes Rodziny Jazłowieckiej

 
 
 
Zdjęcia pochodzę ze strony: http://wroclaw.gosc.pl/gal/pokaz/3729676.Pogrzeb-s-p-Wladyslawa-Zalogowicza/25#gt
 
 
 
Patrol żołnierzy 3. szwadronu oddziału leśnego 14 Pułku Ułanów AK podczas akcji "Burza" na Górnym Łyczakowie we Lwowie.
Od Lewej: Zdzisław Kiernicki, Lucyna Duda, Władysław Załogowicz, W. Pniewski (ze zbioru W. Załogowicza)