Tradycje pu³kowe.
Wydrukuj    Prze¶lij mailem

¦wiêto Pu³kowe

Pierwotnie 14 Pu³k U³anów Jaz³owieckich swoje doroczne ¶wiêto obchodzi³ 8 grudnia w ¦wiêto Patronki pu³ku Pani Jaz³owieckiej tj. w dniu Niepokalanego Poczêcia Naj¶wiêtszej Marii Panny (od 1922 do 1925 roku). Potem, od 1926 roku ¶wiêtowano w dniu 11 lipca, w rocznicê zwyciêskiego boju pod Jaz³owcem. Przed wojn± Pu³k zbiera³ siê w przededniu w okolicach pomnika poleg³ych w Jaz³owcu. Na rozkaz Dowódcy Pu³ku przeprowadzano w kolejno¶ci szwadronów apel poleg³ych. Poszczególni dowódcy szwadronów odczytywali listy wraz z nazwiskami poleg³ych przy akompaniamencie wystrza³ów z karabinów maszynowych i artylerii, które prowadzono w pobliskim jarze. Na koniec apelu trêbacze odgrywali marsz pu³kowy. ¦wiêto w dniu 11 lipca rozpoczyna³a Msza ¦wiêta. Po niej Dowódca Pu³ku odznacza³ wybranych oficerów Krzy¿em Pu³kowym. U³anów odznaczali z kolei dowódcy szwadronów. Na ¶wiêto sk³ada³a siê równie¿ defilada wraz z przyby³ymi rezerwistami, obiad a w godzinach popo³udniowych, obrady Ko³a By³ych U³anów Jaz³owieckich. Uroczysto¶ci towarzyszy³y równie¿  pokazy konne. Dzieñ koñczy³ siê najczê¶ciej na spotkaniu uczestników w Kasynie Oficerskim.

 

Pan Krzysztof Go¼dzik w portalu dobroni.pl w interesuj±cy sposób opisuje pierwsze huczne obchody ¦wiêta Pu³kowego w 1923 roku:

"W mro¿ny poranek, 8 grudnia 1923 roku, pu³k obchodzi³ swoje ¶wiêto w niedawno objêtych koszarach na Ja³owcu we Lwowie. W jednej z piêknie przystrojonych krytych uje¿d¿alni zebrali siê go¶cie honorowi, generalicja, oficerowie, oraz pu³k w szyku pieszym. Wszyscy wys³uchali polowej mszy ¶wiêtej w intencji Poleg³ych w niedawnych dzia³aniach wojennych u³anów. Po jej zakoñczeniu dowódca lwowskiego Okrêgu Korpusu nr. VI, genera³ dywizji W³adys³aw Jêdrzejewski, wyg³osi³ do zebranych piêkn± przemowê, po¶wiêcon± wspomnieniom wspania³ych dziejów pu³ku. W odpowiedzi dowódca U³anów Jaz³owieckich, pu³kownik Konstanty Prze¼dziecki, wzniós³ trzykrotny okrzyk na cze¶æ Rzeczypospolitej, Prezydenta RP i generalicji.
Nastêpnie przed dowódc± korpusu, przedefilowa³ pu³k w szyku pieszym, wzbudzaj±c podziw w¶ród zebranych, postaw± i dziarsko¶ci± (mimo mro¼nego dnia) u³anów. W¶ród licznie zgromadzonych przedstawicieli wojskowych i w³adz cywilnych, znale¼li siê miêdzy innymi twórca, organizator i pierwszy dowódca pu³ku, pu³kownik Konstanty Plisowski, oraz genera³ Aleksander Pajewski.
Po defiladzie odby³y siê zawody konne i popisy.Z zachwytem i emocjami obejrza³a publiczno¶æ miêdzy innymi " Karuzelê", popisy w³adania szabl± i lanc± przez pu³kowych podoficerów- " rêbaj³ów", tandem oficerski, oraz wolty¿erkê wykonan± przez najlepszych podoficerów pu³ku. ¦wietne i imponuj±ce wyniki ca³ego widowiska by³y w du¿ej mierze zas³ug± instruktora jazdy konnej, jednego z najdzielniejszych spo¶ród dzielnych Jaz³owiaków, rotmistrza Ryszarda Garniewicza.
Pu³kowe zawody konne, zakoñczy³ oficerski konkurs hippiczny. W tych zmaganiach szczególnie wyró¿nili siê swymi umiejêtno¶ciami je¼dzieckimi: rotmistrz Kazimierz Plisowski, porucznik Antoni Grudziñski i porucznik Jerzy Stru¿yñski.
Wieczorem, w piêknie udekorowanych salach kasyna oficerskiego, odby³ siê raut towarzyski. Dziêki ujmuj±cej go¶cinno¶ci gospodarzy liczni go¶cie, korpus oficerski zawodowy i rezerwy,liczni przedstawiciele innych pu³ków jazdy, wynie¶li bardzo mi³e wra¿enie.
Obchody ¶wiêta pu³kowego zakoñczy³y siê  9 grudnia, po uroczystym obiedzie wszystkich oficerów Znaku Pu³kowego."

 

Bale Kawaleryjskie

Przepe³nione przepychem pu³kowe lub karnawa³owe bale kawaleryjskie. Ile¿ sentymentalnych wspomnieñ i wzruszaj±cych wra¿eñ dla ich uczestników, które towarzyszy³y im w pó¼niejszych latach ¿ycia, latach niejednokrotnie dramatycznych lub wrêcz tragicznych. Dla wielu wspomnienia te towarzyszy³y w ostatnich chwilach ¿ycia,kiedy u¶miech zamiera³ na stygn±cych ustach...
Dziêki Pani Janinie Walewskiej i jej pamiêci zachowa³ siê opis przebiegu jednego z takich pu³kowych balów, który odby³ siê w wytwornych salach Hotelu Krakowskiego we Lwowie, w 1934 roku. Na bal taki trzeba by³o mieæ imienne zaproszenie, bez którego nie wpuszczano na salê: "... Panie w d³ugich, powiewnych sukniach z modnej wówczas cienkiej, przezroczystej ¿or¿ety w ró¿nobarwnych, pastelowych kolorach wygl±da³y przepiêknie. Kiedy uniesione zosta³y w takt wirowego tañca, podobne by³y do kwiatów na ³±ce faluj±cych przy powiewie wiatru. (...) Panowie równie¿ prezentowali siê wspaniale. Wojskowi w szaserach, to jest d³ugich, ciemnogranatowych spodniach z lampasami w barwach pu³ku, oraz galowymi pasami; pozostali we frakach lub smokingach."
Bal rozpocz±³ siê punktualnie o godzinie dwudziestej drugiej. Przy d¼wiêkach fanfar dwóch trêbaczy, na salê wkroczy³ dowódca pu³ku, p³k. dypl. Andrzej Kunachowicz. Za nim szed³ luzak prowadz±c piêknego, siwego konia, na którego grzbiecie umieszczony by³ stelarz z dwoma koszami po bokach, w których le¿a³y bukieciki ró¿, prawdopodobnie ¿ó³tych. Pu³kownik okr±¿aj±c salê, wrêcza³ te bukieciki paniom.
Rozpoczê³a siê wspania³a zabawa zapocz±tkowana tradycyjnie polonezem. W trakcie jej trwania, przed walcem, czeka³a uczestników kolejna, godna kawaleryjskiej fantazji niespodzianka. Jako,¿e walc mia³ byæ kotylionowy, przy d¼wiêku fanfar, na salê wjecha³ rydwan ci±gniêty przez postaæ ubran± w strój gladiatora. Na rydwanie dwoje dzieci w bia³ych tunikach, z wianuszkami na g³owach, rozdawa³y kotyliony, jedno paniom, drugie panom. By³y to rêcznie przygotowane po dwie maskotki np: kokardki, rozetki, koniczynki lub podkówki. Zabawa polega³a na tym, ¿e przypinano je na ramieniu, na widocznym miejscu i osoby posiadaj±ce identyczne gad¿ety odnajdywa³y siê i ³±czy³y siê w pary. Trzeba by³o wtedy razem bawiæ siê i tañczyæ, nie zwracaj±c uwagi na ró¿nice w wygl±dzie partnerów, które bywa³y (mam na my¶li ró¿nice) nieraz zabawne i czêsto groteskowe.
Nad ranem tañczono tradycyjnie s³ynnego mazura, do którego wyj±tkowo tym razem panie wybiera³y partnerów. Wszystkich dzielono na czwórki, w tak zwane "carre", czyli cztery pary. Ka¿de carre tañczy³o osobno. Nad wszystkimi takimi manewrami, kombinacjami i ogólne nad "trzymaniem temperatury zabawy" czuwa³ wodzirej-król balowego parkietu. Oznaczony wspania³± rozet± z pêkiem kolorowych wst±¿ek przypiet± na ramieniu zarz±dza³ wszystkim, co zwi±zane z szampañskim nastrojem uczestników balu...
"...Rankiem opuszcza³am salê balow± z westchnieniem: Ach,co to by³ za bal! Zapamiêta³am go na ca³e ¿ycie. Niestety, ju¿ teraz tylko nieliczni mog± mieæ tego rodzaju wspomnienia. Takie bale przesz³y do legendy, jak kawaleria ze swoja przys³owiow± fantazj±."
Czytaj±c ten opis jaz³owieckiego balu sprzed lat, wypada tylko ¿yczyæ wspó³czesnym u³anom i spadkobiercom tradycji Poprzedników, Ich poczucia humoru, fantazji, oraz zdrowego i wspania³ego temperamentu.

¬ród³o: Blog p. Krzysztofa Go¼dzika: http://www.dobroni.pl/rekonstrukcje,pogawedki-kawaleryjskie-cz8-na-balu-u-ulanow-jazlowieckich,17567